sobota, 12 maja 2012

Oneshot - Annie&Slash

ANNIE & SLASH
Pisałam kiedyś dla koleżanki, ale ona przestała szaleć za Slashem. Miałam na starym blogu na onecie, ale tam wszystko tnie, więc przerzucam stare notki tu, także na najbliższy czas planuje parę starych oneshotów, minimalnie poprawionych, mam nadzieję, że się spodobają : D.
***
 

Jeśli nie przepadasz za opowiadaniami zawierającymi sceny perwersyjne i erotyczne - odpuść sobie, jeśli nie - zapraszamy do czytania.
***

    Annie siedziała przy barze i popijała Jim Beam. Patrzyła jak Guns n' Roses dają kolejny show. Była to najbardziej obiecująca kapela jaka gościła w tym małym klubie od około 5 lat, jak nie więcej. Przez dość dużą ilość alkoholu we krwi dziewczyna nie zauważyła ciekawskich spojrzeń gitarzysty zespołu. Zresztą przez ogromną ilość loków na głowie tego osobnika można było zobaczyć tylko czubek jego nosa i papieros, który wskazywał na to, że gdzieś tam są usta. Annie śmieszył ten chłopak. Słyszała jak ktoś wołał do niego Slash, ale imię to raczej nie było. Trochę zajęło jej dojście do tego, że to może być jego ksywka.

Annie była strasznie porywcza, pozytywnie pojebana i LEKKO zboczona. Bardzo lubiła gdy Slash grał solówki. Zaraz miała nieczyste myśli związane z jego palcami, szybko poruszającymi się po gryfie. Malowała sobie w głowie różne obrazy, związane z tym osobnikiem. Zatraciła się w swoich cudownych fantazjach, tak bardzo, że nawet nie zauważyła jak ich główny bohater siada obok niej i zamawia jakiś tani trunek. Miała zamknięte oczy i bez namysłu jęknęła "Saul" - imię chłopaka.
    - No, tak mam na imię, ale wole Slash – zaśmiał się popijając tanie wino.
    Dziewczyna jakby otrząsnęła się z szoku, spojrzała na Slasha, po czym cała czerwona odwróciła twarz i chciała napić się swojego piwa, ale gdy położyła rękę w miejscy gdzie przed chwilą stało, już go nie było*.
    - Annie...
    -Annie, Annie, Ann... Ładnie. Seksownie wyglądasz w tych obcisłych spodenkach, pokażesz tyłeczek?
    Annie lekko zdziwiona, ale zadowolona wstała i odwróciło się tyłem do Slasha, chwytając się seksownie za pośladki. Zdziwiła się gdy usłyszała dwa głośnie gwizdnięcia i jedno długie ”wow”.
    Odwróciła się i zobaczyła rudego wokalistę i blond basistę Gn'R, stojących obok Slasha, wprost rozbierających ją wzrokiem.
    - Sexi! - Rudy zaśmiał się pod nosem.
    - Spadaj złamasie! Ja sobie ją upatrzyłem! - Obraził się Slash.
    - No co, z kolegami się nie podzielisz!? - Blondyn udał oburzenie, a potem także się roześmiał.
    - A nie. Dziś na to nie licz!
    - A ty co, kurwa, prawo dżungli? Ja upolowałem, ja zjem, haha. - Tym razem wszyscy trzej się zaśmiali.
    Annie zirytował fakt, iż rozmawiają o niej, jakby jej tu nie było, albo przynajmniej jak gdyby była przedmiotem. Położyła pieniądze na ladę, a ogromny barman wziął je od razu i schował. Chwyciła kostkę i ruszyła w stronę drzwi. Wkurzyło ją zachowanie chłopaka. Nie da przecież sobą pomiatać! Wyszła przed bar i chciała skręcić w prawo – do swojego małego domku, ale ktoś chwycił ją mocno za ramię.
    - Dlaczego wyszłaś? - Zapytał Slash.
    - Tak jakoś, nie mam ochoty z tobą gadać.
    - Ale czemu? Nie robi się niczego bez powodu, zrobiłem coś złego? Coś powiedziałem?
    - Nie, nic, po prostu nie mam ochoty z tobą gadać. Nie znam Cię. - Ruszyła do domu.
    - Często jesteś w tym klubie? Widzę Cię na każdym koncercie. - Dopytywał.
    Annie zaczęła się irytować, bo chłopak szedł za nią.
    - Nie twoja sprawa – warknęła.
    - A... - zaczął
    - Przylepiłeś się jak rzep do psiego ogona! Wypierdalaj, wkurwiasz mnie!
    Chłopak westchnął, a Annie prawie pobiegła do domu. Przed jej blokiem obejrzała się jeszcze, czy chłopak jej nie śledził, po czym weszła szybko do mieszkania, wbiegła na 2 piętro, wyciągnęła z kostki klucz i weszła do mieszkania. Było małe, ale w końcu mieszkała tu sama. Na dodatek z pieniędzy ojca.
    Z małego przedpokoju do salonu prowadziło przejście w kształcie łuku w prawej ścianie. Naprzeciwko salonu była kuchnia, obok niej pokój, a łazienka mieściła się naprzeciwko niego.
Zaparzyła wodę na herbatę i poszła wziąć szybki prysznic. Wyszła z łazienki w tym samym momencie, kiedy zagwizdał czajnik oznajmiając że woda jest gotowa. Zalała herbatę w bardzo dużym kubku, którego musiała trzymać obiema rękami i położyła się w łóżku. Rozejrzała się po ciemno-fioletowych ścianach pokoju. Lubiła ten pokój, szczególnie gdy włączała małe światełko o żarówce w kolorze czerwonym i zasuwała okno. Wtedy pokój wydawał się cały czarny z jedną tylko czerwoną poświatą w koncie, gdzie stał gramofon. Poza tym było tu łóżko dwuosobowe, szafa, i dwie małe półeczki po obydwu stronach łóżka. Włączyła winyl The Doors, bez problemu nastawiając na The End. Często słuchała tej piosenki. Pogasiła światło, wypiła herbatę, po czym kubek odłożyła na półeczkę, przy okazji zrzucając opakowanie winylu The Doors. Rozmyślała nad jej życiem. Kolejny dzień spędzony w klubie, kolejna noc spędzona na nudnym rozmyślaniu. Kurwa, że nie została wtedy z Slashem, pewnie teraz robiłaby coś ciekawszego! Gdy The End dobiegł końca zgasiła światło, zatrzymała muzykę i szybko zasnęła, po prostu znudzona wszystkim.
    Ale zdawało jej się, że o czymś zapomniała...
    Obudziła się rano, jak zwykle, znudzona życiem. Miała na sobie czrny t-shirt z Aerosmith, i krótkie spodenki, które służyły jej za piżamę. Poszła do salonu, żeby ogarnąć winyle, które przeglądała wczoraj. Kiedy weszła do pokoju prawie nie padła na zawał.
Na ciemno-brązowej kanapie, w boku pokoju leżał jakiś mężczyzna. Krzyknęła i już chciała chwycić cokolwiek i mu przyłożyć, kiedy zauważyła kto to. To był Slash. Odwrócił się, bo leżał na brzuchu, spojrzał na nią zdziwiony, po czym uśmiechną się.
    - Słyszałem w nocy, że ciekawe miałaś sny. Tak mi się przynajmniej zdaje, bo jęczałaś cały czas ”Morrison, mmm, jak mi dobrze”, albo inne interesujące rzeczy.
    Dziewczyna znów czerwieniła się przy tym facecie. Ale po chwili oprzytomniała.
    - CO TY TU ROBISZ!? - Wydarła się na niespodziewanego gościa.
    - Drzwi nie zamknęłaś na klucz, to wszedłem. Nie będę owijać w bawełnę, powiem wprost: jesteś zajebiście seksowna i mam na ciebie chrapkę, że się tak wyrażę. Więc nie sprawiaj kłopotów, tylko zamknij te drzwiczki na klucz, rozbieraj się, i choć tu. - Rozkazał jak jakiś pan. W dziewczynie się zagotowało.
    - Czego jeszcze, kurwa!?
    - Hmm... Herbaty, chyba, że masz coś mocniejszego. - Odpowiedział spokojnie, przez co jeszcze bardziej wkurzył dziewczynę. Wstał i podszedł, przyglądając się jej dokładnie. Znów zdawało się jej, że rozbierał ją wzrokiem. Miała głębokie, niebieskie oczy, ogromne, jędrne piersi, piękną delikatną twarz, i talię osy.
    - WYPIERDALAJ STĄD! NATY... - Chłopak przerwał jej, i układając ręce wysoko nad głową dziewczyny, przycisną jej ciało do ściany swoim, całując ją namiętnie.
Annie przez chwilę chciała się wyrwać, ale już po chwili rozpłynęła się. Musiała przyznać, że chłopak całował cudownie. Miał taki miękki język, takie słodkie usta... Puścił jej ręce, i objął ją w pasie. Dziewczyna zarzuciła mu ręce na szyje. Przez chwilę trwali tak, ale chłopak odsunął się od Annie.
    - No i co, tak Ci źle? Z tego co wiem, jesteś sama. Miałaś jakiegoś chłopaka, ale cię rzucił, nie? Więc co Ci szkodzi, mały romansik? - Uśmiechnął się pod tysiącem loków, i odgarnął je na boki.
    Annie zobaczyła w końcu jego twarz. Miał bardzo ciemną karnację, czarne oczy, płaski, ale szeroki nos, i duże, kształtne usta. Był naprawdę ładny. Dziewczyna westchnęła, poszła do kuchni i zaparzyła herbatę. Chłopak miał racje. Odkąd rzucił ją James, nie miała żadnego romansu, a szczerze, nudziło ją życie bez seksu. W końcu stwierdziła, że chętnie się z nim prześpi. Wczoraj po prostu wkurzyło ją to, że potraktował ją jak przedmiot, ale przyzwyczaiła się: młodzi rockmeni uważają, że wszystko co się rusza i ma cycki, jest do wyruchania. Zresztą starzy też. Zamknęła drzwi do mieszkania na klucz, po czym siadła w kuchni. Hudson siadł obok niej. Cały czas patrzył na nią z zamyśleniem.
    - Naprawdę, jesteś śliczna. Przypominasz mi jedną moją koleżankę ze szkoły... A ile masz lat?
    - Dziewiętnaście.
    - A, to jesteś trochę młodsza. Ja mam dwadzieścia pięć lat. To aż sześć lat różnicy.
    - Mi to nie przeszkadza...
    - Serio? To świetnie... to prześpisz się ze mną czy nie?
    - Ehh, Slash... Ale ty jesteś niedelikatny, wiesz?
    - Czemu? Przecież jeszcze nic nie zrobiłem! Skąd wiesz jaki jestem? Zaliczyłem Cię już kiedyś? Być może po pijaku mi się zdarzyło...
    - O takie walenie prosto z mostu mi chodzi.
    - Em... To tak czy nie?
    Annie nie odpowiedziała. Nalała wody do szklanek z torebkami herbaty. Położyła na stole, nasypała sobie cukru i podłożyła cukierniczkę Slashowi. Napiła się, jednak Slash cały czas na nią patrzał, z rękami skrzyżowanymi na stole. Kiedy skończyła pić herbatę, umyła szklankę, odłożyła ją na brzegu i powiedziała do Slasha:
    - Idę do łazienki, zastanowię się nad twoją propozycją Saul. Siedź tu.
Wyszła z kuchni i weszła do łazienki. Zsunęła z siebie spodenki i rzuciła je w kąt, razem z bluzką z Aerosmith. Puściła wodę i nakierowała prysznic na swoje usta. Woda spływała jej po brodzie, jędrnych piersiach, płaskim brzuchu i po nogach, żeby w końcu wylądować w ściekch. Końcówki jej długich włosów pomoczyły się. Wzięła mydło w jedną rękę, ale spadło na podłogę. Schyliła się po nie, ale ponownie jej uciekło. Nagłe drzwi otworzyły się. Slash wszedł do łazienki,  w samych spodniach. Annie była schylona tyłem do chłopaka, który z tej perspektywy miał doskonały widok na jędrne pośladki dziewczyny i jej cipkę. Dziewczyna szybko podniosła się i zasłoniła rękami. Chciała krzyknąć, ale zrozumiała, czemu Slash tu wszedł.
    - Czemu zasłaniasz swoje cudowne ciało Annie... Pokaż cycuszki, no dalej.
Slash ściągnął spodnie i wszedł pod przyrznic. Annie spojrzała w dół i w momencie zrobiło jej się mokro. Chłopak miał dość dużego penisa, około 19 centymetrów. Annie zaliczyła paru facetów, ale jeszcze nikogo z penisem większym niż 15.5 centymetra. Wyobraziła sobie, jaką przyjemność zaraz przeżyje i zadrżała.
    Slash chwycił jej pierś, a ona z przyzwyczajenia podniosła swoją rękę, aby go odepchnąć, ale w ostatnim momencie się powstrzymała i odsunęła rękę. Chłopak przyparł ją do ściany, poczuła jego przyrodzenie na swoim udzie. Slash zaczął ją namiętnie całować, językiem penetrował każdy zakamarek jej ust. Była taka słodka, Slash pragną posmakować reszty jej ciała, więc puścił jej usta i zaczął ssać jej piersi na zmianę (żeby żadna nie czuła się urażona). Dziewczyna jęczała, czuła się jak w niebie... język Slasha sprawiał jej mnóstwo przyjemności. Gdy tak jęczała i krzyczała, Slash coraz bardziej się podniecał. Uklęknął przed dziewczyną i przejechał językiem po jej kobiecości. Dziewczyna zadrżała. Slash zagłębił język w szparkę dziewczyny, a ta jedną rękę wplątała w jego włosy, a drugą zacisnęła na udzie i przygryzła wargi. Slash nagle przyssał się do jej łechtaczki, a ta krzyczała głośno, aż doszła.
    Slash podniósł się i z uśmiechem na twarzy spojrzał na rozanieloną twarz dziewczyny.
    - I jak?
    - Kurwa... zajebiście...
    - To nic. Poczekaj na pana pytona... - Wyszedł spod prysznica i podał jej rękę, żeby się nie poślizgnęła. Otulił ją ręcznikiem i pociągną do jej pokoju.
    - A teraz... Tak cię wyobracam że nie wstaniesz z podłogi!
    Rzucił Annie na łóżko i zaczął ściągać z niej ubranie. Na początku dziewczyna zdziwiła się, ale zdziwienie wyparowało tak szybko jak się pojawiło.
Rozsunął jej nogi i wszedł w nią gwałtownie, a powietrze przeszył ostry krzyk dziewczyny. Wbiła paznokcie w plecy Slasha. Chłopak zaczął szybko ruszać biodrami, pchając strasznie mocno, a dziewczyna krzyczała jak opętana. Nigdy nie spała z facetem tak ocykanym w sprawach łóżkowych. Slash spocił się, a Annie traciła już dech. Serca biły im tak straszne szybko, że było widać na ich szyi tętnice pompujące krew, która uderzała im do głów. Slash doszedł głośno krzycząc, poruszał się jeszcze chwilę w Annie, która również doszła.
    Chłopak opadł na koc zakrywający łóżko Annie i przytulił się do niej.
    Zasną, a Annie jeszcze jakiś czas patrzała na jego mokrą od potu twarz i loczki cudownie opadające na jego twarz...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Łączna liczba wyświetleń